Jak rozpoznać powołanie?

REGUŁA  I          Tylko Bóg zna każdego z nas i objawia swoją wolę przez znaki

     Istnieje tyle form świętości, ile jest ludzi na świecie. Każdy bowiem jest kimś wyjątkowym w oczach Bożych. Dlatego każdy ma własną drogę do świętości. Człowiek pragnący dojść do świętości nie może zadowolić się przestrze-ganiem tylko podstawowych zasad, ale powinien zrozumieć, czego Bóg od niego wymaga. W jaki sposób to rozeznać? Jest wiele sposobów – poprzez Pismo Święte, modlitwę, rady kierownika duchowego, spowiednika, przyjaciela itd.

    Bóg objawia człowiekowi swoją wolę poprzez znaki. Człowiek nie tworzy sobie znaków woli Bożej, ale jedynie je odkrywa i przyjmuje. Dużą niedojrzałością jest tworzenie sobie samemu zewnętrznych znaków działania Bożego, które wprowadzają nas w świat iluzji duchowej. Zewnętrzne znaki woli Bożej, które dostrzegamy w naszym życiu, mają zawsze ścisły związek z wewnętrznymi natchnieniami; tak więc jeśli zauważamy jakiś "znak" tylko zewnętrzny, nie powiązany z doświadczeniem serca, jego wartość powinna być dla nas co najmniej wątpliwa. Ostatecznym miejscem rozeznawania woli Bożej zawsze jest wolne serce człowieka, to ono przyjmuje Boże wezwania i na nie odpowiada. Zewnętrzne znaki mogą być tylko pomocą w odkryciu tego, co Bóg pragnie objawić nam w naszym wnętrzu.

     Bóg posługuje się wszystkim, także naszą cywilizacją, aby nam odsłonić swoje pragnienia wobec nas. Szczególnym jednak znakiem działania Bożego dla człowieka będzie zawsze drugi człowiek. Znakiem dla innych może stać się wykonywana przez nas praca; więzi, które łączą nas z innymi; sposób w jaki stawiamy czoła codziennym wyzwaniom; a nawet styl ubierania się. Bycie znakiem dla innych wiąże się z odkryciem, że jest to akt zaufania ze strony Boga, który powierza nam misję zbliżenia innych do Niego. Człowiek przepojony wiarą staje się znakiem dla wszystkich, którzy z nim się stykają. Wszyscy jesteśmy powołani, aby stać się takimi właśnie znakami dla drugich.

    Same znaki zewnętrzne, nawet bardzo wyraźne, nigdy nie wystarczą. Ich rola polega na naprowadzeniu człowieka na odkrycie znaków wewnętrznych – tzw. natchnień duchowych, poprzez które Bóg zaprasza człowieka do pełnienia Jego woli.

      Natchnienie wewnętrzne trudno jest opisać, dotykamy bowiem w nim tajemnicy Boga działającego w człowieku, które to działanie jest zawsze bardzo indywidualne i osobiste. Można jednak, posługując się ubogimi słowami, powiedzieć, że natchnienia są jakimś pociąganiem człowieka przez Boga, formą zaproszenia do udziału w Jego miłości, formą zakochania się w Nim. Jest to zawsze owoc działania Jego Ducha w nas.

    Choć często natchnienia wewnętrzne są pomieszane z pragnieniami tylko ludzkimi, z potrzebami, zranieniami i lękami człowieka, to jednak zawsze je przerastają. Niejednoznaczność naszych pragnień nie wyklucza autentyczności bycia pociąganym przez Boga, który woła nas pośród naszych słabości i grzechów. To właśnie siła, którą jest natchnienie, pozwala nam przekraczać nasze słabości i zniewolenia. Człowiek pociągany wewnętrznie przez Boga dozna oczyszczenia i doświadczy w którymś momencie, że jego duchowe pragnienia nie pochodzą od niego, ale są łaską, darem samego Boga.

     Szukanie i znajdowanie woli Bożej nie może ograniczyć się do pojedynczych aktów podejmowanych w ważnych i decydujących chwilach życia, ale powinno być pewnym procesem dokonującym się nieustannie w życiu duchowym poszczególnych osób. Rozeznawanie i decyzje podejmowane w przełomowych momentach powinny być naturalną konsekwencją nieustannego szukania woli Bożej we wszystkich doświadczeniach życiowych.

      Najbardziej jednak tą duchową wrażliwość rozwijamy w nas, gdy kochamy Boga i ludzi, służąc im według Ewangelii. To właśnie miłość „wyczula nas”  i pozwala nam rozpoznać głos Jezusa w nas i odróżnić go od innych głosów.

   Rozróżniania woli Bożej uczymy się oglądając rezultaty wynikające z podjęcia decyzji jako następstwa tego, o czym myśleliśmy, że jest natchnieniem. „Poznacie ich po ich owocach”, jak mówi Pismo Święte.

   Do świętości dochodzi się akceptując, że nasze życie jest drogą, że nigdy nie mamy niczego już „osiągniętego”, „zdobytego”. Będąc wierni kolejnym małym natchnieniom otrzymujemy łaskę i moc, by iść dalej. Tylko w ten sposób, idąc stopniowo drobnymi kroczkami możemy któregoś dnia otrzymać łaskę bycia wiernym w wielkich rzeczach, które dziś są dla nas ewidentnie niemożliwe do spełnienia.