Powołanie - to Boża propozycja.

   Każde powołanie to Boża propozycja, by stać się najpiękniejszą, Bożą wersją samego siebie. Ten Boży zamysł jest dostosowany do historii, możliwości i najgłębszych aspiracji danego człowieka. Nikt z nas nie potrafi własną mocą i mądrością wyznaczyć sobie równie głębokiego i fascynującego projektu życia, gdyż nikt z nas nie zna siebie, ani nie potrafi pokochać samego siebie aż do tego stopnia, co Bóg. Pójście za Bożym powołaniem ostatecznie potwierdza i czyni bezpieczną naszą wolność i oryginalność.

   Niestety dominująca obecnie kultura promuje wszystko to, co zawęża człowieka, co ogranicza jego wolność i jego horyzonty rozwoju. Kultura ta zwalcza wszystko to, co w człowieku duchowe, moralne, religijne, co Boże i święte. Jest to kultura, która odrywa człowieka nie tylko od Boga, lecz także od samego siebie.

Nie jest możliwe wejście na drogę powołania bez osobistego spotkania z Chrystusem. Wzorem do naśladowania jest tu postawa św. Andrzeja Apostoła. Gdy spotyka on Mesjasza, to natychmiast przyprowadza do Niego swojego brata, chociaż sam nie jest w stanie zrozumieć, jak niezwykłe powołanie wyznaczył Jezus Piotrowi. Uczniowie z Emaus wypowiadają jedną z najpiękniejszych próśb ludzkiego serca: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” (Łk 24, 29). Jest to błaganie kogoś, kto ma świadomość, że bez Chrystusa w życiu zapada noc, że bez Jezusa człowiek nie rozumie własnej tajemnicy i może skrzywdzić samego siebie oraz zagubić się na drogach tego świata. Prośba uczniów z Emaus wyraża błaganie kogoś, kto być może nie odkrył jeszcze własnej drogi, lecz kto już czuje, że trwając przy Chrystusie, zrozumie samego siebie i odkryje własne powołanie.

   Spotykając się osobiście z Chrystusem młodzi uczą się modlitwy, która jest najważniejszym miejscem rozpoznania powołania, uczą się bezinteresownej służby na rzecz najsłabszych: chorych i kalekich, bezrobotnych i załamanych, uzależnionych i grzeszników.

   Podczas gdy w obecnej kulturze ten, kto jest sługą, jest traktowany jako ktoś niższy, w historii zbawienia sługa to ktoś, kto jest powołany przez Boga do wykonania szczególnego dzieła zbawienia i odkupienia. To ktoś, kto ma świadomość, że otrzymał w darze wszystko to, co ma i kim jest, a przez to czuje się powołany do tego, by ofiarować innym wszystko to, co sam otrzymał.

   Każde powołanie w Kościele jest w służbie świętości. Jednak niektóre — jak powołanie do życia konsekrowanego — są szczególnym powołaniem w tym względzie. Świętość jest tu zjednoczeniem z Bogiem i naśladowaniem Chrystusa ubogiego, czystego i pokornego. Jest miłością bez granic wobec dusz i oddaniem się bez granic dla ich dobra.  Ślub rad ewangelicznych jest wewnętrznie złączony z tajemnicą Chrystusa, gdyż ma na celu uczynienie w jakiś sposób obecną tę formę życia, którą On wybrał.”

   Jedną z cech dominującej obecnie kultury jest programowa krytyka kapłaństwa i życia konsekrowanego. Jednocześnie wiele osób i środowisk kreuje samych siebie na „kapłanów” i przewodników duchowych. Takie aspiracje zgłaszają wróżbiarze, astrolodzy, „uzdrowiciele”, szefowie sekt i tak zwanych nowych ruchów religijnych, w których zwykle w ogóle nie ma miejsca na Boga. „Kapłanami” próbują być także ideolodzy, naukowcy, psycholodzy, pedagodzy, politycy, sportowcy, aktorzy, piosenkarze i inni przedstawiciele show-biznesu. Często są to ludzie, którzy zupełnie nie radzą sobie z własnym życiem, a próbują być przewodnikami i wzorcami dla innych. Tymczasem współczesny człowiek potrzebuje kapłanów, którzy są świadkami Bożej Prawdy i Bożej Miłości. Potrzebuje tych, którzy są świadkami Jezusa Chrystusa — Dobrego Pasterza i jedynego Zbawiciela człowieka.

   Kapłan, kroczący wiernie droga rad ewangelicznych, to prorok prawdy i świadek miłości. To najpierw prorok prawdy. To ktoś, kto uczy patrzeć w głąb, odkrywać sens życia, odróżniać to, co nas rozwija, od tego, co nas krzywdzi i prowadzi do cierpienia. Kapłan to świadek prawdy, która wyzwala z iluzji, z naiwności i z grzechu. To także — i przed wszystkim - świadek Bożej miłości. To ktoś, kto serdecznie cieszy się ludźmi, do których został posłany. To ktoś, kto potrafi zrezygnować z założenia własnej rodziny po to, by kochać miłością Chrystusową każdego spotkanego człowieka. To ktoś, kto jest powołany po to, by kochać tych, których nikt nie kocha i którzy nie potrafią kochać nawet samych siebie. To ktoś, kto tworzy wspólnotę miłości, w której silni pomagają słabszym, zdrowi chorym, radośni smutnym, a bogaci biednym. To ktoś, kto przyprowadza ludzi do Chrystusa i pomaga im myśleć, kochać i modlić się tak, jak On.

(Opracowano na podstawie różnych wypowiedzi ks. Marka Dziewieckiego)